Wiem, że i tak nikt tego nie przeczyta, więc sobie popisze głupoty, ale wpierw przypalę.
Tytuł: BHP*
Autor: Maciej Gałecki
Prawa autorskie
Oooo czuję, że spotkałem się z weną.
Spontan i improzwizacja moją domeną.
Nie ma rzeczy, które to zmienią.
Składam wyrazy w parafrazy, te w obrazy i z cieniem obrazy
wobec wszystkich was, biorę nogi za pas i znikam...
Mój głos głęboko wnika, ludzka psychika
rozsadzona od środka, cofnięta do poziomu noworodka,
Dowal mi, niech zemsta będzie słodka, tak jak fotka małego kotka,
Pisałem, że zmykam? Że mordę zamykam?
Żartowałem- nie! Kłamałem, przecież dopiero co wystartowałem...
Do niejednej szkoły uczęszczałem,
Ukończyłem wiele klas, nieustannie płynie czas, 21 lat na karku,
Prowadzę życie jak w rajskim parku.
Nigdy nie brak towarku, kolejny buch magicznych oparków.
Hej!! I jadę dalej!
Niby ludzka mowa, to zazwyczaj puste słowa.
i czyny świadczą o wielkości człowieka.
W bezczynności nienawidzę czekać.
Choć bywam roztrzepany i zakręcony. W złotym czepku urodzony,
lecz tej korony, używam jedynie do obrony.
Tak mnie wychowali, dobrze się postarali, rodzice się dobrali,
Razem na dobre i na złe, mam też siostre, która wnerwia niekiedy.
Nie klepiemy biedy. Oj! Co by było wtedy?
A przyjaciele?
Dobrze, że jesteście, na szczęście-
Jak rodzinę was kocham , dzięki wam przed niczym się nie cofam.
Akceptują mnie takim jakim jestem.
Tekst ten, jest z ukrytym sensem.
O boże, a może to, że tworze w kolorze świadczy dobrze o mym wyborze.
Czasem jak na ziółko się złożę, chwilę później się położę, na łoże.
Zawsze lepiej, nigdy gorzej.
B' jak Buch,
wychodzi z Ciebie duch,
lecisz do raju, gdy jesteś na haju,
H' jak Haszysz,
gdy przypalisz, siadasz i marzysz,
P' jak Palonczo,
po nim pomysły się nie kończą,
BE HA PE!
Dresy i koszulka na sobie,
Obie ubioru części,
Bez znaczenia ich awersy i rewersy,
Tak powstają kolejne wersy.
W głowie się nie mieści, ile tu zawartej treści.
Czasem blant za blantem krąży.
Nie ma co tematu drążyć.
Nie unikam melanży.
Nigdy nie wyjdę z tej branży.
Bezpieczeństwo higieny palenia,
Świat się zmienia, czasem tworzę, a czasem mam lenia.
Bywa, że gastro doskwiera, lecz umysł się otwiera.
wnet do lodówki się dobieram.
Śniadania, obiady i kolacje to kolejne kreacje,
To racje rapera amatora, gdy głód potwora.
Zjadłbym nawet muchomora.
Gotuję tak jak rapuję, włączam imaginacje,
a, ta nieco chora, zawsze skora do dewiacji.
Dość tych dywagacji i konotacji.
Nastał czas na głód reakcji, więc wyruszam do akcji.
B' jak Buch,
wychodzi z Ciebie duch,
lecisz do raju, gdy jesteś na haju,
H' jak Haszysz,
gdy przypalisz, siadasz i marzysz,
P' jak Palonczo,
po nim pomysły się nie kończą,
BE HA PE!
- Listening to: kaliber 44- plus i minus
- Reading: my thoughts
- Playing: god
- Eating: nothing, but im hungry
- Drinking: multivitamin juice
--
Do you need inspiration for the color of pictures? check my color palettes: [link]
[link]
--
[link] <- my website.
attn! : i am considering selling my devwear tshirt contest submission after the contests' ending! please message me if you are interested in purchasing. <3
love tshirt
--
Let the chaos happens.
--
Let the chaos happens.
xx
--
Circle circle dot dot
Previous Page12Next Page